Ujarzmić moc umysłu

umysł

Jest to kontynuacja wpisu – O medytacji słów kilka, który stanowi wprowadzenie do treści dotyczących medytacji i oddechu. Z uwagi na dużą zawartość szczegółowych informacji, postanowiłam podzielić go na dwie części. W pierwszym wpisie przedstawiam krótką historię moich początków z medytacją, a także mówię o tym, jakie formy medytacja może przybierać. Zapraszam Cię do zapoznania się z treścią tego wpisu. Bieżący artykuł koncentruje się przede wszystkim na roli umysłu w życiu człowieka oraz jego wpływie na procesy wyciszenia i zakorzenienia w sobie. Opowiem Wam również dlaczego medytacja, jest tak skutecznym narzędziem w pracy nad sobą i w ewolucji świadomości.

Umysł jest potężnym narzędziem

O tym, jaką ma moc, przekonujemy się w życiu nie raz – może sprawić, że czujemy błogość, a w następnej chwili głęboki smutek. Może tworzyć niesamowite wizje i wykorzystywać swój potencjał w pracy twórczej, pomagając przekraczać fizyczne bariery. Jednak jest on tylko narzędziem w rękach człowieka i tym narzędziem powinien pozostawać. To człowiek ma wykorzystywać swój umysł do tego, czego w danym momencie potrzebuje i decydować, kiedy go nie potrzebuje, a nie na odwrót.

„W tej chwili kłopot polega na tym, że cierpisz z powodu wydarzeń, które miały miejsce dziesięć lat temu, i cierpisz, gdy przewidujesz, co może zdarzyć się pojutrze. Ani jedno, ani drugie nie jest żywą prawdą, to po prostu gra pamięci i wyobraźni. Czy wynika stąd, że aby odnaleźć spokój, musisz unicestwić umysł? W żadnym wypadku. Oznacza to po prostu, że musisz przejąć zań odpowiedzialność. Umysł zawiera olbrzymie zasoby pamięci i uruchamia niesamowite możliwości wyobraźni, będące wynikiem milionów lat procesu ewolucyjnego. Jeśli korzystasz z tych zasobów i możliwości, kiedy chcesz, a kiedy indziej odkładasz je na bok, wówczas twój umysł staje się fantastycznym narzędziem”, Inżynieria wnętrza. Z joginem po radość życia, Sadhguru.

Medytacja w tym właśnie pomaga – w ujarzmieniu mocy umysłu i przejęciu nad nim kontroli, po to, aby stał się naszym sprzymierzeńcem.

„Najpierw jednak musisz wydostać się poza chaos twojego wewnętrznego dialogu, aby połączyć się z tym obfitym bogatym, nieskończonym, twórczym umysłem. A wtedy stworzysz możliwość dynamicznego działania, jednocześnie zachowując spokój wiecznego, nieograniczonego, twórczego rozumu. To doskonałe połączenie cichej, bezmiernej, nieskończonej inteligencji z dynamicznym, ograniczonym umysłem człowieka zapewnia doskonałą równowagę bezruchu i ruchu zarazem, dzięki której może zostać stworzone wszystko, czego tylko zapragniesz. To współistnienie przeciwieństw – bezruchu i dynamiki jednocześnie – uniezależnia cię od sytuacji, okoliczności, ludzi i rzeczy”, Inżynieria wnętrza. Z joginem po radość życia, Sadhguru.

 

Otworzyć bramę do świata ducha

Jakże często spotykam się dzisiaj z zarzutami dotyczącymi chęci przewodzenia ludziom na ścieżce duchowej, czy ogólnie rzecz biorąc, na indywidualnej ścieżce rozwoju. Nie mogę nie zgodzić się z faktem, iż indywidualna ścieżka rozwoju każdego z nas, jest w istocie unikatowa. Nie ma dwóch takich samych osób. Na ścieżce rozwoju osobistego, możemy wykorzystywać stworzone przez wielu światłych ludzi narzędzia. Uczą one świadomej komunikacji, lepszego zarządzania emocjami, czy poznania mechanizmów psychologicznych, rządzących umysłem człowieka. Możemy je zastosować i osiągnąć zbliżone do kogoś rezultaty. Jednakże, na ścieżce rozwoju duchowego niczego podobnego nie da się zagwarantować.

Możesz czytać mnóstwo książek, jeździć na różne kursy, spotykać się w kobiecych kręgach, praktykować jogę i słuchać przekazów guru. Możesz nawet pojechać do Indii i pielgrzymować szlakiem Buddy; zgłębiać święte księgi nauk Wschodu. Jednak ani chrzest w świętej rzece Ganges, ani ceremonia Ayahuasci, ani żadna inna zewnętrza forma, nie otworzy za Ciebie bramy do świata ducha. I w tym miejscu potrzeba jeszcze raz, jeżeli wcześniej nie spotkałeś się z nią, zacytować niezwykle trafną anegdotę:

– Po co tu przyszedłeś? – zapytał ponuro stary człowiek.

– Szukam wielkiego i świątobliwego nauczyciela, który, jak mówią, mieszka tutaj – odpowiedział młodzieniec.

– Po co Ci on?

– Jest jedynym, który może mi przekazać wiedzę o mnie samym – odparł młodzieniec.

– To nieprawda – rzekł stary człowiek. – Gdyby on mógł nauczyć cię czegokolwiek prawdziwego, ty sam nigdy nie zdołałbyś znaleźć ani wolności, ani siebie.

– Jak to? – zdziwił się młody człowiek.

– Szukanie nauk u innych może być pierwszym krokiem do wolności, ale nie trzymaj się zbyt długo jednego nauczyciela czy nauk. Gdybyś tak zrobił, być może nie odkryłbyś prawdziwego nauczyciela, tego wielkiego i świętego, w swoim wnętrzu. Odejdź więc, nie ociągaj się i znajdź tego jedynego nauczyciela, który może cię czegokolwiek nauczyć. Ja mogę cię jedynie zainspirować, ale ryzykujesz uzależnienie się ode mnie, stratę czasu i wstrzymanie procesu swoich wewnętrznych odkryć.

– Ale jak znaleźć tę prawdę o sobie?

– Nie szukaj jej, a już na pewno nie w głowie. Zamiast tego, szukaj przeszkód, które oddzielają cię od twojego serca. Kiedy znajdziesz te przeszkody, znajdziesz również prawdę – dokładnie po przeciwnej stronie.

 

Jaka jest ścieżka twojego duchowego rozwoju?

Ktoś zapytał mnie kiedyś, jakim nurtem podążam na swojej ścieżce rozwoju duchowego. Jakim nurtem? W moim odczuciu, jedynym „nurtem”, który prowadzi do samopoznania, jest medytacja. Otwiera ona wrota do wszelkiej wiedzy i prawdy na temat natury ludzkiej świadomości i Jaźni. A dostęp do niej posiada każdy człowiek bez wyjątku. Skupienie uwagi na oddechu, wyciszenie umysłu, doświadczenie ciszy, pozwala oczyścić umysł i ciało z wszelkich zanieczyszczeń, przeszłej i bieżącej karmy.

Nie oznacza to, że należy umniejszać jakiejkolwiek z „rozwojowych” praktyk. Zasiewają one ziarna, które zostają w podświadomości i kiedy przychodzi odpowiedni moment, mogą wykiełkować i wypełnić twój ogród pięknymi kwiatami. Głęboko wierzę w to, że cokolwiek pojawia się w naszym życiu, ma głęboki sens i nie jest przypadkowe. Nie ma nic złego w inspirowaniu się drogą innych ludzi, czy poszerzaniu horyzontów i czytaniu książek, zgłębianiu wiedzy, podróżowaniu w celu odnalezienia głębi – ja sama  w swoich poszukiwaniach czerpałam z różnych zewnętrznych źródeł. Jednakże, na spotkanie z Jaźnią, wyższym Ja, z Bogiem, musisz ściągnąć buty i pójść na boso.*

„Metodą przekroczenia karmy jest ciągłe wchodzenie w lukę pomiędzy myślami, doświadczenie Jaźni, Ducha. Przypomina to pranie brudnej tkaniny w strumieniu czystej wody. Po każdym praniu znika kilka plam. Ponawiasz ciągle tę czynność i za każdym razem tkanina robi się trochę czystsza. Spłukujesz, czyli wymywasz ziarna karmiczne, ilekroć wchodzisz w doświadczenie Jaźni. To oczywiście dokonuje się za pośrednictwem medytacji”, Droga do miłości, Deepak Chopra.

Medytacja to główne narzędzie na drodze do samopoznania. Pozwala na dotarcie do źródła wszelkiej mądrości i wiedzy, do duszy, do serca świadomości, do cząstki boskości w nas. Dosięgnąć jej można jedynie poprzez zanurzenie się w siebie, nie poprzez absorbowanie zewnętrznych przekazów, angażujących zmysły i pogłębiających  procesy umysłowe,  czy fizyczne. Co oznacza być prawdziwie przebudzonym? Budda medytował wiele tygodni pod drzewem w Bodh Gaji, aby poznać odpowiedź. Przebudzenie, oświecenie, to inaczej ujrzenie natury zjawisk, widzenie rzeczy, takimi, jakie są – przemijającymi i nietrwałymi. Człowiek przebudzony, to człowiek, który obudził się ze snu ignorancji. Postanowił uwolnić się od cierpienia i przerwać cykl narodzin i śmierci, wyszedł z kajdan umysłu.

 

*Cytowany fragment pochodzi z książki Colina P. Sissona, Podróż w głąb siebie. Kolejny krok ku świadomemu życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

kwiat lotosu

O medytacji słów kilka

W dzisiejszym wpisie będę koncentrować się na tym, czym jest dla mnie medytacja, jak rozpoczęła się moja praktyka oraz dlaczego według mnie, jest […]