Odrodzenie poprzez śmierć

światełko w tunelu

Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju i ma swoją indywidualną drogę w odnajdywaniu siebie i pozbywania się lęku przed śmiercią. Człowiek, doznający ogromnego cierpienia, niejednokrotnie nie potrafi dostrzec, że umiera po to, żeby narodzić się na nowo; powstać jak feniks z popiołów, aby żyć dla donioślejszego celu, który uwzględnia samorealizację duchową. O tym zazwyczaj dowiaduje się dopiero później, kiedy rozpoczyna pracę nad sobą.

Ten wpis jest kontynuacją tekstu, który możesz  przeczytać tutaj.

 

Transformacja w cierpieniu

„Proces przemiany, który przechodzimy po śmierci, nie jest przeniesieniem się w inne miejsce i do innego czasu; jest po prostu zmianą zachodzącą w jakości naszej uwagi. Możesz widzieć tylko to, ku czemu wibrujesz”.

Życie po śmierci, Deepak Chopra

Doznawałem ogromu cierpienia, ale jednak wciąż utrzymywałem się przy życiu. Mimo problemów, które początkowo wydawały się nie do przejścia i były dla mnie równoznaczne ze śmiercią, wciąż dryfowałem na powierzchni. A miałem już przecież „umrzeć”. Wszechświat, ale też moje wcześniejsze zaniechanie w zmierzeniu się z tym, co niewygodne, wystawiał mnie na trudne próby. Stało się to właśnie po to, żebym przebudził się do swojej duszy i zobaczył, że jest tam coś więcej. Życie ma dużo głębsze znaczenie, niż wydawało mi się do tej pory. Część mnie umarła, a bardziej ego zostało  rozkruszone. Skoro miałem odwagę stawić czoła najtrudniejszej sytuacji w moim życiu, to co innego może mnie zniszczyć i zepchnąć ponownie na samo dno? W tym momencie zacząłem rodzić się na nowo i zdawać sobie sprawę, że śmierci po prostu nie ma.

Ilekroć przechodzimy przez szczególnie trudne okresy w życiu, jesteśmy w stanie dostrzec ich zbawienny wpływ na jakość naszego życia. Pomimo całego bólu, który doświadczamy, ostateczne uczucie wyzwolenia zakorzenia nas w sobie, wzmacnia i rozwija. Najczęściej właśnie, to najtrudniejsze życiowe wyzwania stają się punktami przełomowymi w ewolucji naszej świadomości.

 

Fałszywy koncept śmierci

Platon powiedział – „Śmierć jest oddzieleniem duszy od ciała”. Każdy posiada duszę, chociaż nie każdy żyje w zgodzie z nią i realizuje jej cele w danym życiu. Tak właściwie, to dusza ma nas – jest wieczna. Kiedy przychodzi kres w tym fizycznym wymiarze, my dalej pozostajemy, istniejemy. Zmienia się jakość naszej uwagi. Podobnego fenomenu możemy doświadczyć podczas głębokiej medytacji. Wiele osób, posiadających doświadczenie śmierci klinicznej, może potwierdzić, że istnieje „życie” poza naszym ciałem.

„Tutaj, na naszym poziomie doświadczamy Ducha jako materii, twardości. Na poziomach astralnych widzimy zaś subtelne istoty oraz krainy przez nie zamieszkiwane – możemy je nazwać wizjami. Po śmierci stopniowo przestajemy być ograniczeni miejscem. Widzimy samych siebie takimi, jacy rzeczywiście jesteśmy z perspektywy duchowej: istniejemy wszędzie jednocześnie”. 

Życie po śmierci, Deepak Chopra.

Śmierć jest tylko rozpadem formy fizycznej, a to, co jest w nas wieczne, nie może zostać przez śmierć ciała dotknięte.

„Wiedz, że to, co przenika całe ciało, nie podlega zniszczeniu. Nikt nie jest w stanie zniszczyć wiecznej duszy. Tylko materialne ciało niezniszczalnej, bezgranicznej i wiecznie żywej istoty podlega zniszczeniu”.

Bhagavad-Gita 2:17-18

Postrzeganie śmierci w ten sposób wymaga odwagi, która potrzebna jest do zmierzenia się z głęboko zakorzenionymi w nas przekonaniami na jej temat. Istotna jest również transformacja większości ograniczających nas myśli czy emocji – ostatecznie, to one doprowadzają do ogromu cierpienia, które nie mogłyby zamanifestować się, gdybyśmy na to nie przyzwolili. Wraz ze zrozumieniem fałszywości zachodniego konceptu śmierci, jako końca wszystkiego, lęk przed nią przestaje nas zasilać. Nikt z nas świadomie nie chce cierpieć i doświadczać destrukcyjnych stanów. Chociaż, kiedy to potrafisz (znasz jego źródło i naturę), cierpienie staje się Twoim doskonałym nauczycielem, czasami przyjacielem i szybko potrafi przemijać. Skoro i tak nie możemy go uniknąć, to równie dobrze możemy się z nim zmierzyć, zapraszając je do siebie i obserwując bez reagowania.

 

Stawiamy czoła wyzwaniu, aby stworzyć okazję do rozwoju

Doświadczając po raz pierwszy ogromnego cierpienia, byłem stosunkowo blisko śmierci fizycznej, ale dzięki chęci do życia, nie mogłem umrzeć. Umarło za to we mnie coś innego, a bardziej rozkruszyło się we mnie coś innego, a mianowicie – ego. Czułem jakby coś kłuło mnie od środka. Jakby rozrywała się dusza. Ego nie może całkowicie umrzeć, bo wtedy nie wiedzielibyśmy nawet, że jesteśmy człowiekiem i jak mamy na imię. Posiadanie go jest nieodłącznym elementem naszej egzystencji tutaj, na Ziemi. Chodzi o to, żeby ono nie rządziło naszym życiem i nie odgrywało pierwszych skrzypiec.

Moje pierwsze wewnętrzne przebudzenie, połączone z cierpieniem oraz twardym zderzeniem się ze swoimi słabościami, okazało się nie być wystarczająco mocne. Dana sytuacja wróciła do mnie ze zdwojoną mocą. Siła natężenia zależna jest od naszej karmy, poprzednich wcieleń, doświadczeń, sytuacji życiowej, stanu umysłu czy stopnia, w jakim utożsamiamy się z ego. Wypierając coś, powodujemy, że to i tak do nas wraca.

Odbiłem się od dna i najgorsze już miałem za sobą. Dzięki tym doświadczeniom, zacząłem postrzegać każdą kolejną trudną sytuację, jako doskonałą okazję do rozwoju. Czasami zastanawiałem się nad tym, czy jest możliwy rozwój bez cierpienia? Zazwyczaj, niestety trzeba przejść przez przysłowiowe piekło, żeby przestać je sobie ciągle stwarzać. Należy zrozumieć, że najwięcej cierpienia człowiek stwarza sobie sam, poprzez nieświadome życie i brak zrozumienia celu, dla którego odrodził się po raz kolejny w tym wymiarze.

 

Największym stwórcą cierpienia jest sam człowiek

Poszukiwania odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące naszej ziemskiej wędrówki, nie należy zostawiać na sam koniec życia. Robienie rachunku sumienia tuż przed fizyczną śmiercią, to o wiele za późno. Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że w obecnym wcieleniu mamy wpływ nie tylko na to, aby więcej cierpienia nie tworzyć. Mamy również wpływ na bieżącą i przyszłą karmy, z której będzie nam dane rozliczyć się w tym lub przyszłych życiach.

Uświadomienie to spowodowało, że moje życie nabrało głębi. Człowiek pierwotnie nie miał doświadczać tyle cierpienia, ale sam sobie zgotował taki los i sam postanowił utrudnić sobie życie, ponieważ dał się zniewolić egotyzmowi, pożądaniu, złości, chciwości oraz przywiązaniu. Uwalniając się stopniowo od najbardziej destrukcyjnych stanów świadomości, stawałem się odważniejszą osobą. Poczułem, że mogę wzrastać na każdej możliwej płaszczyźnie i wiedziałem przy tym, że rozwój nigdy nie będzie miał końca. To był moment, kiedy zacząłem cieszyć się drogą i brałem od życia wszystko to, co mi przynosiło. Sytuacje trudne, wymagające trochę więcej energii i świadomości, zacząłem traktować jako doskonałe drogowskazy, które mówiły mi więcej o obecnym punkcie w ewolucji duszy. Pokazywały, w którą stronę mam w danym momencie pójść i nad czym jeszcze bardziej popracować.

Idąc odważnie przez życie, podejmowałem coraz to śmielsze decyzje, które przybliżały mnie do życia, za którym od zawsze nieświadomie tęskniłem. W tym momencie masz ochotę robić rzeczy, na które do tej pory nie miałeś odwagi. Zwłaszcza, że to, co ma się wydarzyć  i tak się wydarzy.  Wystarczy sobie tylko wyobrazić jakie piękne może być życie, kiedy zdejmujesz kajdany strachu bo wiesz, że dusza jest nieśmiertelna.

„Naszym przeznaczeniem, jako gatunku, jest przekroczenie mostu pomiędzy lękiem i miłością, jednak musimy to zrobić w pełni świadomie, zostawiając wszystkie lęki za sobą”.

Podróż w głąb siebie. Kolejny krok ku świadomemu życiu. Colin P. Sisson

 

Zapraszam  Cię do obejrzenia materiału na temat śmierci, w którym omawiam bardziej szczegółowo to zagadnienie.

Jeżeli  znasz kogoś,  kto jest strachliwy – prześlij mu ten filmik.

Wsparcie duchowe: www.dariuszlipka.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.