Odpowiedzialność za własne szczęście

happy 2

Praca nad sobą wymaga dekonstrukcji pewnych silnie zakorzenionych przekonań. Przychodzi taki moment, w którym należy zakwestionować, czy to, co do tej pory sądziliśmy na temat pewnych spraw, nadal jest aktualne. Czy nadal służy mojemu dobru i mojemu indywidualnemu rozwojowi? Jednym z nieświadomych konstruktów myślowych, którym zdaje się posługiwać wiele osób, jest koncept: obecność drugiej osoby uczyni mnie szczęśliwym. Przekonanie to jest o tyle zawodne, że działa w dwie strony. Gdy wszystko idzie zgodnie z założeniami, oczekiwaniami i przewidywaniami – doczuwamy satysfakcję i pełnię szczęścia. Kiedy natomiast, warunki nie zostają spełnione, a druga osoba postępuje niezgodnie z pierwotnymi koncepcjami, czyni nas ono wybitnie nieszczęśliwymi, zgorzkniałymi, rozczarowanymi i bezradnymi. Podobnie, jak należy brać odpowiedzialność za swoje słowa, czyny i myśli, podobnie należy wykazywać roztropność w kwestii ograniczających nas przekonań. Warto wziąć na tapet nieświadome schematy, którymi posługujemy się w życiu. Jeżeli nam nie służą, należy wyrzucić je do kosza. 

Energia podąża za uwagą

Musze przyznać, że ja niezwykle łatwo jest paść ofiarą pokrętnego przekonania ego o tym, że stan szczęścia pojawi się, kiedy wydarzy się to, lub tamto. Te i te warunki zostaną spełnione i wówczas, szczęście na pewno przyjdzie wraz z nimi.

  • Gdy spotkam tą właściwą osobę, moje życie się odmieni.
  • Jak tylko trochę schudnę, od razu będę się czuć się świetnie!
  • Gdybym zarabiał/a więcej i stać by mnie było na to i tamto, czułbym/czułabym się tak pewnie… i tak dalej, i tak dalej. 

Jak już raz wpadnie się w zasadzkę własnego umysłu, bardzo trudno zyskać trzeźwy ogląd i dojść do wniosku, że to wszystko są wierutne bzdury. Nie tylko odciągają człowieka od teraźniejszości i bycia obecnym, ale przede wszystkim, koncentrują umysł na braku i poczuciu niedostatku. Skupianie się na tym, czego nie ma jest dla ego o wiele bardziej atrakcyjne, niż dostrzeganie tego, co już się posiada. Na dodatek, przedmiot naszego skupienia zaczyna naturalnie się pomnażać i obfitować w większą ilość tego, o czym nieustannie myślimy. Ponieważ energia podąża za uwagą, mamy więcej tego, na czym się skupiamy. Wystarczy tylko dodać dwa do dwóch. 

Odpowiedzialność za własne szczęście

A co gdyby zmienić percepcję i zacząć dostrzegać własne możliwości? Spojrzeć na siebie z pozycji osoby uprzywilejowanej, zdrowej, pełnej wdzięczności i radości? Skupiając się na sobie, tak często zapominamy o tym, że w istocie jesteśmy niezwykle uprzywilejowanym społeczeństwem. Nie musimy zmagać się z konfliktami zbrojnymi na terenie własnego kraju, żyjemy w bezpiecznym państwie, które prosperuje coraz lepiej z roku na rok i podnosi się z kolan po wielu latach niegodziwości i niedostatku. 

Nawet, jeżeli są kwestie, które nas przejmują, jeżeli chodzi o politykę, czy sytuację materialną, to zawsze znajdzie się powód do wdzięczności i pokory. Fakt posiadania dachu nad głową, ciepłego posiłku czy bliskiej osoby, jest wystarczającym błogosławieństwem. Oczywiście w dzisiejszym świecie znajdą się przekazy, które będą mówiły coś przeciwnego. Ostatecznie jednak, zawsze mamy wybór na czym się skoncentrujemy i jaki treściami będziemy się karmić. 

Pora wziąć odpowiedzialność za to i wiele innych rzeczy, zaczynając od poczucia szczęścia w sobie. Tak naprawdę, nikt, ani nic go nam nie zapewni. Nasze własne szczęście, to nasza odpowiedzialność. Nie możemy go „zdobyć” za pomocą czynników zewnętrznych, innych osób, rzeczy materialnych. Należy zrobić ruch do wewnątrz i poszukać go w sobie, pomimo możliwych przeszkód. Ten aspekt jest szczególnie ważny w kontekście relacji z innymi ludźmi. Kiedy odnajdziemy poczucie szczęścia w sobie, przestaniemy projektować potrzebę zdobycia go na innych ludzi. Wówczas, staniemy się wolni od oczekiwań i roszczeń względem innych. 

Wypełnij mój pusty kubek

Oto krótki fragment story Willa Smith’a, który dodał kiedyś na swoim Instagramie. Opisuje on w nim rozmowę ze swoją partnerką, również aktorką (Jadą Pinkett-Smith), podczas której doszli do pewnych wniosków dotyczących szczęścia w relacji. 

„Kiedy Ja i Jada zastanawialiśmy się nad miłością, zapytałem jej, jak myśli, co jest jej największym odkryciem, dotyczącym miłości.

Odpowiedziała: Nie możesz uczynić drugiej osoby szczęśliwą. 

I pomyślałem wówczas, że to naprawdę głęboka idea. Możesz sprawić, że ktoś się uśmiechnie, możesz sprawić, że poczuje się dobrze, możesz kogoś rozbawić.

To, czy ktoś jest szczęśliwy, pozostaje totalnie poza jakąkolwiek twoją kontrolą. 

Do dzisiaj pamiętam, jak poszedłem na emeryturę. Dosłownie powiedziałem do Jady: 

Koniec tego! Przechodzę na emeryturę. Kończę z wysiłkami uczynienia Ciebie szczęśliwą. Potrzebuję od Ciebie, żebyś poszła i sama siebie uczyniła szczęśliwą i udowodniła mi, że to jest w ogóle możliwe! 

I po tym, jak rozpętaliśmy piekło, dotarło do nas, że żyliśmy wedle fałszywego, romantycznego konceptu, że jeżeli się pobierzemy, to staniemy się jednym. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że byliśmy dwoma, kompletnie odrębnymi jednostkami, na dwóch kompletnie oddzielnych, indywidualnych ścieżkach rozwoju.

Wybraliśmy, aby wspólnie podążać po naszych indywidualnych ścieżkach rozwoju.

Ale jej szczęście to jej odpowiedzialność, a moje szczęście, to moja odpowiedzialność.

Dlatego zdecydowaliśmy, że każdy z nas znajdzie swoją indywidualną, wewnętrzną, prywatną, oddzielną radość. Wówczas będziemy mogli zaprezentować się sobie nawzajem i przedstawić ponownie naszej relacji – będąc już szczęśliwymi.

Nie będziemy przychodzić do siebie nawzajem błagalnie wystawiając nasze puste kubki i domagając się, aby je sobie wypełnić (żądając, aby spełnić swoje oczekiwania)”. 

Szczęścia nie należy szukać w przyszłości – masz do niego dostęp tu i teraz

Postaw sobie za cel, że odważnie wyruszysz w drogę na spotkanie z własnym szczęściem. Zabierz ze sobą plecak, do którego spakujesz tylko dwie rzeczy: uważność i obecność. Noś go ze sobą i nigdzie nie zostawiaj – naprawdę nie jest ciężki i nie będzie Ci w niczym przeszkadzał. Ilekroć staniesz na rozdrożu lub na twojej ścieżce pojawią się jakieś przeszkody, otwórz plecak i wyjmij jego zawartość. Szybko zorientujesz się, że kłoda powalona na drodze, każe zmienić Ci kierunek nie bez powodu. Skręcając z upatrzonej ścieżki, odkryjesz żyzne polany radości i spokoju oraz piękne jeziora świadomości. Nad brzegiem lśniącej tafli wody dostrzeżesz, jaśniejącą blaskiem łódkę, z napisem „prezent”. Gdy do niej wsiądziesz przekonasz się, że przeszłość jest historią,  przyszłość tajemnicą, a chwila obecna darem. Owy „prezent” łagodnie przeprowadzi Cie na drugą stronę. 

„Zawierzając teraźniejszości i stając się z nią jednym, stapiając się z nią, poczujesz ogień, płomienne uczucie, iskrę ekstazy pulsującą w każdej żywej, czującej istocie. Kiedy zaczniesz odczuwać to uniesienie radości ducha we wszystkim, co żyje, kiedy doświadczysz go głębiej, także w tobie zrodzi się radość, porzucisz straszliwe ciężary oraz ominiesz przeszkody, które są wynikiem uraz, niechęci i potrzeby obrony. Dopiero wtedy serce twoje będzie lekkie, wolne od trosk, promienne i swobodne.

W tej radosnej, zwyczajnej wolności, bez śladu zwątpienia poznasz sercem, że to, o czym marzysz, dostępne jest ci zawsze, ponieważ pragniesz tego z poziomu szczęścia, a nie z poziomu niepokoju czy lęku. Nie musisz niczego usprawiedliwiać; po prostu sprecyzuj swoją intencję, a doznasz spełnienia, zachwytu, uniesienia, wolności i niezależności w każdej chwili życia”, Deepak Chopra, Siedem duchowych praw sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.