Miłość równa się wolność

free love

Miłość = wolność, to kompletnie sprzeczne równanie, zwłaszcza, że na ślubnym kobiercu, obiecujemy sobie, że nie opuścimy siebie, aż do śmierci. Przyrzekamy dbać o siebie w zdrowiu i chorobie, i że uczynimy wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. Miłość i wolność w powszechnym przekonaniu stanowią zaprzeczenie – wzajemnie się ze sobą wykluczają. Wolność miłości pasuje jak świni siodło. Pochylmy się na moment nad tym, jakże ograniczonym postrzeganiem miłości, które większość ludzi wyssała z mlekiem matki. Człowiek rodzi się sam i umiera sam. Po okresie inkubacji pod opiekuńczymi skrzydłami kochających rodziców, przychodzi okres wyfrunięcia z gniazda i odkrywania uroków życia w pojedynkę. Kiedy okres eksplorowania świata samemu jest zbyt krótki, sytuacja ta nie pozwala nam rozwinąć niezbędnych przekonań i narzędzi do życia w stanie pełnej wolności. 

 

Kiedy miłość puka do drzwi

A my nie zdążyliśmy ani dobrze poznać siebie, ani stworzyć dla siebie indywidualnych planów na życie, rozwój, edukację, pracę, rodzicielstwo, itd. Najtrudniej jest w sytuacji, w której nie udało się nam doświadczyć niczego innego w zakresie tworzenia relacji. Jeśli dwoje ludzi poznaje się dość wcześnie i (zazwyczaj nieświadomie) postanawia tworzyć relację, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż relacja ta nie zostanie zbudowana na  mocnych fundamentach. Głównym powodem jest mylne postrzeganie stanu zakochania, jako „prawdziwej miłości”. Dorastając wspólnie w takiej relacji, para eksploruje możliwie wszelkie obszary, będąc ze sobą. Do czasu podjęcia świadomych wysiłków pracy własnej, podejmowanej przez każdego z osobna, młodzi ludzie często blokują się wzajemnie w próbach realizacji wspólnych celów i zamierzeń, praktycznie nie idąc na przód. Dzieci na wczesnym etapie nie tylko relacji, ale życia w ogóle, również w tym nie pomagają. 

Indywidualne ścieżki rozwoju – mówią różne populistyczne hasła.

Odnalezienie siebie – postulują.

Koncentrację na sobie w celu lepszego poznania siebie – zakładają.

Założenie jest jak najbardziej słuszne. Jeśli jednak wziąć pod uwagę mylne postrzeganie miłości przez większość zakochanych ludzi, powyższe hasła stają się tak samo enigmatyczne, jak pojawienie się pierwszego człowieka na ziemi.

 

Buntownicze ego

Ogromne przywiązanie do drugiej osoby, osobiste braki emocjonalne, nieznajomość siebie, nieumiejętność stawiania granic, często karmiczne zobowiązania  powodują impas w działaniu. Z jednej strony, serce słusznie podpowiada, że miłość nie powinna jednocześnie ranić, ani tym bardziej przeradzać się w nienawiść. Z drugiej, zaprogramowany umysł i buntownicze ego strasznie bronią się przed możliwością separacji, oddzielenia się od siebie, nawet czasowego. Wyposażeni w upośledzające percepcję, ograniczone przekonania na temat miłości, nie jesteśmy w stanie ogarnąć konceptu miłości z jednoczesną wolnością i pełną nieograniczoną swobodą.

Przekonanie o tym, że miłości doświadcza się jedynie w związku z kimś i że obecność drugiej osoby jest niezbędna, aby wypełnić luki istniejące we mnie, jest niechybnym skazywaniem siebie na cierpienie. 

„Dlatego właśnie najpospolitszym obrazem braku miłości jest samotność. Gdy jesteś sam, wydaje Ci się, że nie istnieje żadna relacja. Ludzie, którzy są sami, rzadko czują jakąkolwiek motywację do zgłębiania istoty miłości. Czekają oni na kontakt z drugim człowiekiem albo wręcz biegną na jego poszukiwanie. Tak oto stajemy się zależni od innych ludzi, którzy mają sprawić, że będziemy się czuć całkowicie i nieustająco kochani. Takie oczekiwanie jednak zawsze, prędzej czy później, skazane jest na niepowodzenie. Winą obarczamy tych, którzy nie odwzajemnili naszych uczuć; tych, którzy pozostali z nami, a potem zmienili zdanie – nikt z nich jednak nie jest ostateczną przyczyną naszego problemu. Przyczyną jest nasza niezdolność nawiązania niezachwianego związku z samym sobą. Źródłem miłości jest Jaźń. Ludzie, którzy żyją miłością, przede wszystkim przyswoili sobie tę lekcję”, Sadhguru, Inżynieria wnętrza.

 

Ograniczone postrzeganie miłości

Jedynym sposobem na to, aby wyzwolić samego siebie z pułapki tego, jakże ograniczającego przekonania, jest praca nad miłością własną, nad polubieniem samotności, rozumianej jako stwarzanie sobie przestrzeni na spędzanie czasu z samym sobą. Komu przyszedł kiedyś do głowy pomysł na zaproszenie sienie na randkę, temu chwała. Oto nadszedł czas, na picie kawy ZE SOBĄ, na chodzenie do kina ZE SOBĄ, na spacerowanie ZE SOBĄ. Oto przyszedł czas na odizolowanie uczucia komfortu w przebywaniu samemu, od uczucia dyskomfortu i strachu przed ciszą, i samotnością. Większość cierpienia bowiem, człowiek stwarza na własne życzenie. Metafora Sadhguru na temat drugiej osoby, jako „klucza”, daje do myślenia…

„Jeśli kochana osoba wyjedzie do innego kraju, czy nadal będziesz w stanie ją kochać? Tak. Czy wciąż będzie można ją kochać, jeśli umrze? Tak. Nawet kiedy kochana osoba fizycznie nie przebywa już z tobą, nadal potrafisz ją kochać. A więc co to jest miłość? To po prostu twój stan. Wykorzystujesz tylko drugą osobę jak klucz, który otwiera to, co jest w tobie. Ale dlaczego masz szukać kluczy, skoro nie ma zamka, nie ma drzwi, nie ma ściany? Tworzysz fikcyjne ściany i drzwi, następnie wymyślasz fikcyjne klucze – a potem ich szukasz! I kiedy już znajdziesz klucz, przeraża cię myśl o jego utracie. Dla większości ludzi miłość początkowo jest radością, ale po chwili staje się niepokojem. Dlaczego? Ponieważ ten „klucz” ma nogi i własną wolę. Nie możesz trzymać go w kieszeni ani zawiesić sobie na szyi. Kiedy próbujesz to zrobić, dwa istnienia zmierzają wprost ku katastrofie”. 

Bądź zmianą, której pragniesz

Kiedy kogoś kochasz, pragniesz dla tej osoby szczęścia i komfortu, bezpieczeństwa i powodzenia, wszystkiego najlepszego, co tylko życie może zaoferować. Uczucie to jest pięknym wyrazem szczodrości i bezwarunkowej miłości, która zasila każdego z nas, kiedy przebywamy w stanie połączenia ze sobą. Kiedy kochasz siebie, pragniesz dla siebie tego samego, ponieważ sam stajesz się „ukochaną” osobą. Gdy oddajemy ster w ręce ego, pragnienie miłości staje się bardzo egoistyczne i chociaż życzymy osobie, którą kochamy, szczęścia, to tylko pod pewnymi warunkami. Odbieramy nie tylko jej fundamentalne prawo do wolności; odbieramy je przed wszystkim sobie. Stajemy się więźniami własnego przywiązania i strachu. Obawiamy się, że jak druga osoba dostanie od nas za dużo przestrzeni, to wykorzysta ją przeciwko nam, odejdzie, oszuka, zrani, zdradzi. Strach ten wynika między innymi z utraty kontroli, ale nie tylko – może on być wynikiem przeszłych doświadczeń (a nawet wcieleń), w których tak właśnie zostaliśmy potraktowani. 

Jednakże, jeśli sami chcemy być wolni, musimy tę wolność dawać i stwarzać drugiemu człowiekowi. Niezależnie od tego, czy to nasz partner, nasze dziecko, czy współpracownik. To jedna z fundamentalnych zasad.  

 

Dostajesz to, co dajesz

„Truizmem stało się stwierdzenie, że aby otrzymywać miłość, musimy ją dawać. Ta wzajemność sprawia, że strumień miłości wciąż płynie. Bez niej miłość znalazłaby się w zastoju. Jednak uczenie się dawania przeciwstawia się bardzo głębokiemu uwarunkowaniu, które każdy z nas nosi w sobie. Wszyscy nauczyliśmy się zatrzymywać dobre rzeczy dla siebie. Trudno jest nam oddać coś, co cenimy. Ludzie, którzy kochają, nauczyli się, że trzymanie czegoś tylko dla siebie to zaborczość. Każdy, kto kiedykolwiek wpadł w pułapkę zaborczego związku, wie, jak taki związek przytłacza. To nie jest miłość, jeśli druga osoba nie daje ci przestrzeni, abyś mógł żyć własnym życiem. (…) Dawanie przestrzeni nie jest łatwe. Trzeba być gotowym pozwolić drugiej osobie przejawiać całą swoją istotę. Trzeba dawać przyzwolenie na cudze pomysły, odczucia, reakcje i wolę swobodnego wyrażania siebie. Ci, którzy nauczyli się dawać na wszystkich poziomach, odkryli niezwykle ważny element swojej love story”.

Jak zacząć czuć się dobrze w związku z wolnością w miłości? Aby nie popadać w tendencję do zawłaszczania przestrzeni drugiej osoby dla siebie,  należy mieć własny obszar rozwojowy. Ścieżkę, którą podążamy niezależnie od czynników i osób.

*Cytowane fragmenty pochodzą z pozycji: Sadhguru, Inżynieria wnętrza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.