Czy toksyczni ludzie są naprawdę toksyczni?

maski przeciwgazowe

Dlaczego spotykamy na swojej drodze toksycznych ludzi? Kim oni są i co sobą reprezentują, a także: Jak ich pojawienie się na naszej drodze, może zmienić naszą percepcję i sposób myślenia? Dzisiaj porozmawiamy sobie właśnie o tym.

Naprawić błąd poznawczy

Skąd w ogóle wzięło się określenie toksyczni ludzie, toksyczne związki, itd. sugerujące, że obecność drugiej osoby może nas zatruwać?! Dlaczego porównujemy drugiego człowieka do toksyny, trucizny, rzeczy niebezpiecznej, wręcz mogącej zagrażać naszemu zdrowiu i życiu? To, że większość z nas została zaprogramowana do mechanicznego i nieświadomego operowania podobnymi określeniami, stanowi jedną stronę medalu. Podobne określenia funkcjonują w języku potocznym, operuje nimi środowisko naukowe, np. psychologowie, czy behawioryści, a nawet gwiazdy muzyki popularnej, a my podświadomie programowani – przyjmujemy je. Włączamy poranny program w telewizji śniadaniowej i możemy natknąć się na podobny temat. Szukamy sposobu na to, jak radzić sobie, jak uniknąć, jak pozbyć się tego z naszego życia. Skoro coś nas zatruwa, należy niezwłocznie to usunąć. Zrobilibyśmy tak w przypadku każdej fizycznej toksyny, czy chemikaliów, czemu mamy nie działać podobnie w przypadku tych toksycznych ludzi? Ano może temu, że człowiek nie może być w istocie toksyczny.

Należy naprawić ten błąd poznawaczy i przestać określać żywą istotę mianem toksyny. Jak to zrobić i po co w ogóle się starać? Przede wszystkim gorąco nakłaniam Cię do tego, aby każdy „problem”, przed którym stajesz w życiu, „oceniać subiektywnie” (jeżeli już musisz) przez znacznie większy pryzmat, niż ten, który sugeruje ego/umysł. Jeżeli podążamy bardzo wąskim tropem, automatycznie (podświadomie) sugerowanym przez umysł, wówczas nic w naszym życiu nie może ulec poprawie. Zwyczajnie dlatego, że ograniczamy samych siebie do swego rodzaju tunelu percepcyjnego, w którym funkcjonujemy. Ja zachęcam Cię, abyś otworzył się na nowe, na nieznane – na próbę spojrzenia na dane zagadnienie z zupełnie innej strony. Chciałabym, abyś przyjrzał się proponowanemu przeze mnie rozumowaniu:

  1. Nowa klasyfikacja
  2. Paradygmat nauczyciela
  3. Paradygmat lustra
  4. Poszerzenie percepcji

Zacznijmy zatem.

 

Ad. 1.: Nowa klasyfikacja

Jak już wspomniałam, klasyfikacja ludzi na toksycznych i nie-toksycznych wydaje się być automatyczna i bezrefleksyjna. Pragnę zwrócić Twoją uwagę na nieświadomy proces, który inicjuje podobna hierarchizacja. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia  z wyraźnym podziałem. Tworzymy dwie grupy ludzi, dwa obozy – dobry i zły, świadomy i nieświadomy, toksyczny i nie-toksyczny. Podążamy za podświadomym wzorcem dzielenia i rozróżniania do dobre i złe, czarne i białe, czyli za dualizmem. Dualizm jest mocno zakorzeniony w świadomości zbiorowej, do tego stopnia, że nikt go specjalnie nie nazywa i nie tłumaczy. Po prostu, już wieku temu został przedstawiony nam koncept dobra i zła i na jego podstawie budowała się nasza kultura i religia chrześcijańska, kultura i religia naszych sąsiadów za Buga, czy tych zza Odry.

Istnienie dobra i zła jest tak oczywiste, jak oddychanie. O tym, czy rzeczywiście możemy przypisywać dobru i złu tak znaczące role, porozmawiamy sobie kiedyś w osobnym wpisie. Jednakże, patrząc na zagadnienie z nie tyle szerokiej, co wręcz uniwersalnej (jako uniwersum) perspektywy, czy coś jest „dobre”, czy jest „złe” de facto jest dokładnie takie, jakie ma być. Jest tym, czym je stworzono, podobnie jak ludzie są tacy, jakich ich stworzono. A stworzono nas na podobieństwo Boga (lub też Bogów) i każdy z nas reprezentuje te dwie odwieczne, „walczące” ze sobą siły – siłę dobra i siłę zła. Dobro i zło, a raczej pozytywne i negatywne, to dwie energie istniejące we Wszechświecie od początków jego istnienia. Gdyby negatywnego miało nie być, nie powstałoby – Wszechświat nie stworzyłby czegoś, co przeszkadzałoby mu w ewolucji. Punktem skupienia powinna zatem stać się nie wzajemna walka czy wykluczanie, a raczej uzupełnianie się i przenikanie.

Pozytywne uzupełnia negatywne, dzięki czemu, w połączeniu mogą tworzyć silne pole energetyczne. Dobro przyciąga zło i na odwrót, dobro nie może istnieć bez zła, a zło bez dobra, ponieważ brakowałoby równowagi. One uzupełniają się wzajemnie, co można lepiej zobaczyć, patrząc na swoje życie z perspektywy dziesiątek lat, a nie pojedynczych dni. Po słonecznych dniach, zawsze przychodzą deszczowe, po lecie, zima, a po nocy – dzień. Przeżywamy dobre i gorsze momenty, ponieważ taka jest natura Wszechświata – jego naturą jest zmienność, o czym możesz przeczytać również tutaj. Nie da się przeżyć życia będąc ciagle na fali wznoszącej. To zwyczajnie niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ celem Wszechświata jest ewolucja i głównym celem człowieka na Ziemi jest ewolucja. Trudności, które napotykamy i musimy przezwyciężyć pojawiają się po to, abyśmy mogli zrozumieć, nauczyć się i wzrosnąć, a więc ewoluować.

Ad. 2.: Paradygmat nauczyciela

Kiedy już rozumiemy, że wszystko co istnieje we Wszechświecie, w naszym ziemskim świecie i w naszym indywidualnym świecie jest dokładnie takie, jakie powinno i miało być, po to, abyśmy mogli ewoluować, możemy iść o krok dalej. Każda osoba, którą spotykamy na naszej drodze, nasi rodzice, nasz partner, nasze dzieci są dokładnie takie, jacy powinni być, abyśmy mogli ewaluować. Stanowią ogromną wartość, ponieważ są naszymi nauczycielami. Szczególnie, jeżeli relacje z nimi nie są proste, harmonijne czy uporządkowane. Są takie po to, abyśmy mogli się rozwinąć. Problem polega jednak na tym, że większość z nas nie chce patrzeć na to w ten sposób. Wolimy zadręczać siebie samych, pytając nieustannie – Dlaczego mi się to przytrafia?, niż usiąść na chwilę, wziąć kilka głębokich oddechów i zapytać siebie – Skoro tak wygląda moje życie, co Wszechświat usiłuje mi przez to powiedzieć? Czego mogę się jeszcze nauczyć o sobie i świecie? Co mogę zrobić, aby moje życie było bardziej zrównoważone, spokojne i harmonijne? A w kontekście dzisiejszego wpisu – Czego mogę nauczyć się od TEJ (toksycznej – nie-toksycznej) osoby? Czego jej obecność w moim życiu ma mnie nauczyć? Może nie wyznaczam granic? A może wyznaczam, ale jestem na mało konsekwentny/a w ich przestrzeganiu? Może brakuje mi asertywności? A może jestem zbyt uległy/a? Może żyję według wzorca kat-ofiara (więcej na temat wzorca kat-ofiara przeczytasz tutaj)?

Czy jak będę dążyć do wyeliminowania tej toksyny z mojego życia zanim dotrę do źródła i dowiem się w jakim celu ona tam została umieszczona, spowoduje to, że już więcej się ona nie pojawi? Czy pozbycie się toksycznej osoby z naszego życia jest na tyle skuteczne, że więcej takich typów na swojej drodze nie spotykamy?! Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie? Z mojego własnego doświadczenia wiem, że dopóki nie popracujemy nad sobą, aby przetransformować swoją własną energię do wyższej częstotliwości, co jakiś czas niska energia (w postaci „toksycznych” ludzi/ nauczycieli) będzie w nas uderzać, zamiast się odbijać.

 

Ad. 3.: Paradygmat lustra

A zatem, dotarliśmy do najważniejszej części tego wpisu, a mianowicie do miejsca, które niechętnie odwiedzamy w naszej podświadomości. Patrzenie na drugiego człowieka i jego niepożądane, niechlubne, nieadekwatne zachowania w relacji z nami, zazwyczaj postrzegane jest przez nasze ego, jako problem danej osoby. To ona jest toksyczna, ale na pewno nie ja. Wracamy zatem do punktu wyjścia, czyli do chwili, w której wszystko zaczyna się i kończy na nas. Toksyczna osoba nie pojawia się tak po prostu na naszym progu, zupełnie bez powodu i przypadkowo. Osoba, która ma nauczyć nas jakiejś lekcji „pojawia” się tylko dlatego, że ją przyciągamy do siebie. Jak ją przyciągamy? Wysyłając niewidoczne gołym okiem fale energetyczne/ częstotliwości, które emitujemy, nazywane wibracjami. Są one bezpośrednim wynikiem tego, na jakim poziomie mentalnym, fizycznym i percepcyjnym funkcjonujemy. Będąc złymi, przygnębionymi, zestresowanymi, strachliwymi przyciągamy do siebie dokładnie to, co czujemy i co emitujemy (chociaż możemy nie być tego świadomi). Na odwrót jest zupełnie tak samo. Skoro mamy do czynienia z nauczycielem, którego zachowanie, sposób bycia, postawę klasyfikujemy jako negatywną, złą, toksyczną, zadajmy sobie jedyne adekwatne w tej sytuacji pytanie – na ile tej toksyczności jest we mnie? Odpowiedź na nie poprowadzi nas do rozwiązania.

Jeżeli chcesz poczytać więcej na ten temat, odwiedź również ten wpis.

 

Ad. 4.: Poszerzenie percepcji

Ten wpis ma na celu zmianę Twojego sposobu postrzegania toksycznych ludzi. Mam nadzieję, że po jego lekturze przestaniesz patrzeć na drugiego człowieka i oceniać go, jako gorszego od siebie (bo toksycznego). Wierzę, że zaczniesz rozpatrywać szerzej zagadnienie klasyfikacji ludzi, rzeczy i sytuacji w dwukierunkowy, dualistyczny i niezwykle ograniczający sposób. Wszystko, co dzieje się w Twoim i moim życiu ma głębszy sens. Rzeczy i ludzie przychodzą do nas w odpowiednim momencie, dokładnie wtedy, kiedy trzeba – nie za wcześnie, nie za późno. Każde spotkanie z drugim człowiekiem, niesie za sobą ogromną wartość poznawczą, wystarczy tylko ją dostrzec. Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni: toksyczni i nie toksyczni, dobrzy i źli, świadomi i nieświadomi, czarni i biali, itd. Tworzymy nierozerwalną całość z naturą i środowiskiem, jako że wszyscy posiadamy cząstkę boskiej Świadomości. Człowiek jest niezwykłe złożoną i inteligentną istotą stworzoną na podobieństwo Boga i żyjącą w świecie równie złożonym i doskonałym. Naprawdę śmiem kwestionować fakt, że toksyczni ludzie pojawiają się po to, aby napsuć nam trochę krwi.

A teraz, zapraszam Cię do wysłuchania materiału nagranego przez SAG i zapoznania się z jego perspektywą na ten temat.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.