Czy cierpienie uszlachetnia?

cierpienie

Sięganie dna jest rzeczą ludzką.

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył sytuacji, w której dotknął swojego dna. Mnie też to nie ominęło. W pewnym momencie doznałem tak dużo cierpienia, że miałem myśli samobójcze. Oczywiście, od myśli, do czynu jest jeszcze daleka droga. Niemniej jednak, pojawienie się takich myśli było dla mnie wystarczającym sygnałem. Osobiste cierpienie, którego doświadczyłem w tym okresie było przytłaczające, to fakt. Jednak sama świadomość tego, że są na tym świecie inni ludzie, którzy przechodzą przez bardzo podobne albo i gorsze sytuacje życiowe powodowała, że na chwilę było trochę lżej. Kiedy cierpiałem, bardzo utożsamiałem się z bólem i myślałem, że jest on częścią mnie. Wydawało mi się, że tylko ja tak cierpię i że moje cierpienie jest jedyne w swoim rodzaju.

 

Podstępne ego

Tak długo, jak utożsamiałem się z cierpieniem, ono ciągle się mnie trzymało i wcale nie chciało przeminąć. Ego jest bardzo podstępne w takich kryzysowych sytuacjach. W między czasie, przyznanie się przed sobą, że sięgnąłem dna, rozpoczęło proces uzdrawiania.

Często wzbraniamy się przed doświadczeniem cierpienia, nie zdając sobie do końca sprawy, że ma ono działanie uzdrawiające. Zamiast od niego uciekać, pozwólmy mu być, a ono przeminie, kiedy energia się wypali. Postanowiłem odbić się od dna i rozpocząć odważny skok ku wolności i wyzwoleniu. Nie było to łatwe, kiedy przywiązywałem się do pojawiających się myśli i emocji.

 

„Korzeniem cierpienia jest przywiązanie”.

Budda

 

Doświadczenie dna

Trochę sobie poleżałem.

Taplałem się w poczuciu beznadziei aż poczułem, że muszę się podnieść. Intuicja podpowiadała mi, że im dłużej tak będę leżał, tym trudniej będzie mi wstać. Chociaż pamiętam, że czas w tamtym momencie nie był dla mnie istotny. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że w każdym z nas jest niesamowita wewnętrzna moc. Nie zdawałem sobie sprawy, że przysłowiowe niebo jest o milimetr oddalone od piekła. Czułem, że muszę pobyć sam. Mogłem dodać sobie otuchy mówiąc, że skoro dotknąłem dna, to od teraz będzie już tylko lepiej.

Doświadczenie dna było jednocześnie przekleństwem i zbawieniem. Przekleństwem, bo nigdy nie czułem się gorzej, a stworzony ból był nieznośny. Zbawieniem, ponieważ podnosząc się z kolan, stałem się bardziej pokornym, mniej pożądliwym, chciwym, gniewnym czy egoistycznym człowiekiem. Jednocześnie odkryłem w sobie pokłady wrażliwości na cierpienie innych, empatii i współczucia. Byłem także gotów nieść inspirację oraz pomoc innym.

Mówi się, że cierpienie uszlachetnia. Ja uważam, że tak, jeżeli zrozumiemy jego mechanizm. Nikt nie chce doświadczać ogromu cierpienia i ciągu sytuacji, które walą się jedna po drugiej, doprowadzając do spadania na samo dno. Jednak owo cierpienie w swojej najgorszej i najbardziej złożonej postaci, okazało się niezwykle potrzebne w ewolucji mojej duszy oraz umysłu.

Trzeba mieć odwagę, żeby zmierzyć się z cierpieniem.

„Trzeba poznać rzeczywistość na faktycznym, autentycznym poziomie.
Trzeba bezpośrednio, osobiście doświadczyć rzeczywistości (…).
Tylko to pomoże nam uwolnić się od zanieczyszczeń i od cierpienia”.

N. Goenka

 

Zapraszam Cię do obejrzenia materiału na temat cierpienia, w którym omawiam bardziej szczegółowo to zagadnienie.

Jeżeli znasz kogoś, kto przechodzi przez trudny czas, jest w depresji lub dotknął dna – prześlij mu ten filmik.

Wsparcie duchowe: www.dariuszlipka.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.